Showing posts with label ciekawostki. Show all posts
Showing posts with label ciekawostki. Show all posts

Saturday, 11 July 2009

"One&Other" - LONDYŃSKI SUPERPERFORMANCE

Londyn
Trafalgar Square
100 dni
2400 osób zmieniających się co godzinę,
ŻYWA RZEŹBA
Bezpośrednia relacja


Na Trafalgar Square w Londynie znajdują się 4 wielkie postumenty. Na trzech z nich umieszczone są rzeźby znanych brytyjskich wodzów i generałów na koniach. Czwarty jest pusty.


Od tygodnia na czwartym postumencie możemy oglądać żywą rzeźbę - studniowy superperformance "One&Other". Jest to praca konceptualna brytyjskiego artysty Antonego Gormleya. Do 14-go października na podwyższeniu pojawiać się będą różne osoby. Każda z nich będzie miała godzinę, by zaśpiewać, zatańczyć, zaprezentować swój punkt widzenia lub po prostu popatrzeć w niebo. Mogą one wnieść na postument, cokolwiek chcą: sztalugę z płótnem, na którym namalują swój obraz, ulubioną książkę, skakankę itp. Do udziału w przedsięwzięciu można się zgłosić za pomocą specjalnie stworzonej strony, na której także na żywo streamowana jest 24-godzinna transmisja z postumentu. Tam również można stworzyć pocztówkę z własnym zdjęciem na podwyższeniu oraz dowiedzieć się czegoś więcej na temat osób, które już miały lub za chwilę będą mieć swoje nie tylko 5, ale całe 60 minut na "świeczniku".
via OneAndOther.co.uk.com
Sky Arts w weekendy nadaje program ukazujący najlepsze momenty artystów, którzy zaprezentowali się na 4-tym postumencie w danym tygodniu.
http://www.skyarts.co.uk/art-design/article/oneandother/

Strona ONE AND OTHER i żywy streaming
http://www.oneandother.co.uk/

Strona poświęcona innym projektom pojawiającym się na 4-tym postumencie
http://www.london.gov.uk/fourthplinth/

Antony Gormley mówi o swoim projekcie na Sky Arts - bardzo ciekawie, niech nie odpycha ten pierwszy kadr, na którym pan ten sprawia wrażenie, jakby się nie wyspał.

Antony Gormley on the Fourth Plinth from One & Other on Vimeo.

from Sky Arts


"Angel Of The North" / "Anioł Północy" - Antony Gormley
.
Antony Gormley jest uznanym artystą. Stworzył m.in. monumentalny pomnik "Anioł Północy", który mieści się przy jednej z głównych autostrad w Anglii. "One&Other" ma być w jego rozumieniu próbą sportretowania wpółczesnych brytyjczyków, ich problemów i punktu widzenia. Sztuka nie musi być czymś odległym, nieosiągalnym czy snobistycznym. Może umożliwić wyrażenie swojego zdania olbrzymiej ilości osób, które nie miały na tyle szczęścia czy geniuszu, by stać się wielkim narodowym przywódcą, po którego śmierci ktoś mu kiedyś wyrzeźbi jego postać na koniu i postawi na podwyższeniu na wielkim placu w stolicy.

O projekcie dowiedziałam się podczas konferencji poświęcej sztuce w przestrzeni publicznej w ramach Art Boom Festiwalu w Krakowie na początku czerwca. Organizatorom udało się zaprosić niezwykłego gościa, panią Michaelę Crimmin - wykładowcę Royal College of Art i współpracownika największych brytyjskich instytucji rządowych wspierających sztukę. Michaela opowiadała o rozwoju sztuki i dróg jej finansowania w Wielkiej Brytanii oraz o projektach, nad którymi obecnie pracuje, m.in. o "One&Other".
.
Czwarty postument wybudowano w 1841r., lecz niestety zabrakło pieniędzy, by wytopić i umieścić na nim jeszcze jakąś rzeźbę. Stał wobec tego puściutki i samotny przez ponad wiek. Kilka lat temu do Michaeli i jej współpracowników trafił pomysł, by organizować cykliczne konkursy dla artystów na projekt rzeźby, która mogłaby się pojawić na wspomnianym podwyższeniu. Od tamtego momentu na postumencie pojawiło się kilka rzeźb różnych twórców. Zmieniają się one co kilka miesięcy i budzą wiele emocji.
.


.
Dla wielu osób szczególnie kontrowersyjne wydaje się zestawienie historycznych i klasycznych pomników z nowym punktem widzenia na rzeczywistość, nowymi problemami, o których mówią pojawiające się na postumencie prace. Dla innych z kolei to wydaje się być bardzo aktualne. Ludzie, którzy nie znają się na sztuce lub się nią nie interesują, mogą dowiedzieć się o nowych zjawiskach, dzięki pojawiających się na czwartym postumencie realizacjach. Są one bardzo żywo komentowane w mediach, stają się bardzo głośne. Dotychczasowe prace, które pojawiły się na platformie, to rzeźba stojącego na jej skraju Jezusa o bardzo współczesnych rysach twarzy i budowie ciała, rzeźbiarski autoportret artystki, która urodziła się z niedorozwiniętymi kończynami, a także praca przypominająca nowoczesny architektoniczny model z kolorowego szkła. "One&Other" wydaje się na tym tle być realizacją bardzo prostą, ale pomysłową i pozytywną, która umożliwia zaangażowanie się w proces jej "tworzenia". Już teraz jest wielkim sukcesem, a wróżę jej jeszcze większy.
.

Tuesday, 30 June 2009

The Human Printer - czyli CZŁOWIEK-DRUKARKA

The Human Printer to artystyczny projekt Louise Naunton Morgan.
.

The Human Printer - http://thehumanprinter.wordpress.com/,
http://www.louisenauntonmorgan.com
KONTRA
Georges-Pierre Seurat- "Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte"

Louise Naunton Morgan postanowiła zamienić się rolami z drukarką. Za pomocą pojedynczych, ręcznie rysowanych kropeczek wykonuje kopie zdjęć. Używa tylko kolorów dostępnych w komputerowej palecie CMYK lub Grayscale. Jest to jej prywatny, artystyczny protest wobec dominacji maszyn, które przeniknęły do naszego życia, eliminując z niego ludzki aspekt. Komputery mają ułatwiać nam życie, nie czynić nasze umiejętności zbędnymi lub nieprzydatnymi. Louise wykonuje kopie fotografii na zamówienie, a także dla idei. Napisz do niej maila, a może będzie na tyle uprzejma, że kropka po kropce narysuje twoje komunijne zdjęcie.
.
Poruszył mnie ten artystyczny protest, tym bardziej, że wymaga on dużej wytrwałości. Każdą pracę Louise tworzy zapewne przez kilka dni czy nawet tygodni.
.
Idea wykropokowywania przestrzeni ma swoje miejsce w historii sztuki, a kobieta-drukarka ma swoich czcigodnych poprzedników. Z podobnej techniki porzystali postimpresjoniści, a dokładniej pointyliści (okolice 1880r.) których ikoną jest Georges-Pierre Seurat i jego "Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte" - obraz znany z opakowań ekskluzywnych produktów kofeinowych i kalendarzy. Wszyscy wielcy malarze ostatecznie kończą w kalendarzach, ale nie uważam tego za minus. Pointyiści - bądźmy szczerzy - byli zapaleńcami z gatunku ludzi układających puzzle w ilości 5000 kawałków. Malowali obok siebie malutkie kropeczki, które z pewnej odległości tworzyły obraz. Nie używali większych plam. W jednej ich pracy punkcików było tysiące, a każdy z nich musieli ręcznie nanieść na płótno.
.
Trudno mi pointylizm traktować jako osobny nurt w sztuce, choć Seurat porusza mnie swoimi pracami. Postrzegam to bardziej jako artystyczny projekt, filozofię, która czasem trącała naiwnością, ale jednak wydaje się urocza.
.
Roy Lichtenstein - Dziewczyna ze wstążką we włosach, 1965 r.
The Human Printer w czerni i bieli- http://thehumanprinter.wordpress.com/
.
The Human Printer nawiązuje pośrednio także do niesamowitej twórczości Roya Lichtensteina. Jego prace z pogranicza sztuki wysokiej i komiksu również możemy oglądać w kalendarzach i na kubkach, co tylko świadczy o jego sukcesie. On z kolei fascynował się techniką drukarską, a dokładniej rastrem. Stąd już bardzo niedaleko do artstycznych inspiracji kobiety-drukarki. Raster to małe kropki znajdujące się blisko siebie, które z pewnej odległości w czasopiśmie czy w gazecie tworzą wrażenie jednolitego koloru. Artysta na swoich płótnach "raster" malował ręcznie. Opisywał rzeczywistość za pomocą wielkoformatowych kadrów z komiksów, które nabierały metafizycznego, a nawet sakralnego przekazu. Był przedstawicielem pop-artu. Pop-art nie miał pretensji do wielkości. Jego twórcy po prostu chcieli zarobić i opisać rzeczywistość za pomocą języka współczesnego i wszystkim zrozumiałego - języka mediów i popkultury. Jeżeli chciałbyś Lichtensteina zobaczyć w wydaniu polskim, odwiedź bar Różowy Słoń na obrzeżach Plant w Krakowie. Cały jego wystrój jest zainspirowany twórczością tego artysty.
.
Kobieta-drukarka to zatem świetny pomysł oddający ducha naszej skomputeryzowanej epoki pełnej robotów i maszyn, które za nas wykonują różne czynności, pozwalając nam odczuć, że jesteśmy zbędni. The Human Printer takiemu czemuś mówi stanowczo NIE! Z drugiej strony jest to projekt mający swoje korzenie w dokonaniach artystów lat minionych. Można powiedzieć, że nie jest w związku z tym szczególnie rewolucyjny lub odkrywczy. Ale też nie ma takich aspiracji. Korzystać z wiedzy innych twórców i być autorem prac nawiązujących do dokonań ikon malarstwa- jest godne szacunku. Projekt Louise jest ciekawym zjawiskiem. Poruszył we mnie pewną warażliwą strunę.
.
thehumanprinter@gmail.com
.
via Today And Tomorrow,
Diskursdisko